22.09.2011 I STAŁO SIĘ...
Dodane przez administrator dnia Wrzesień 22 2011 04:55:39

Po wielu tygodniach przygotowań, w sobotę 17. września 2011 r., na boisko piłkarskie w naszym Miasteczku Krajeńskim wybiegli legendarni piłkarze, tworzący obecnie drużynę „ORŁÓW GÓRSKIEGO”. To właśnie do Miasteczka przyjechali m.in.: Andrzej Szarmach, Jan Domarski, Lesław Ćmikiewicz, Zygmunt Kalinowski, Marek Kusto, Zdzisław Kapka, Kazimierz Kmiecik, Jerzy Kraska i inni. Okazją do tego była obchodzona w tym roku 65 rocznica powstania miejscowego klubu „NOTEĆ”. W wielkim meczu, naprzeciw zdobywców olimpijskiego złota w 1972 r. w Monachium, srebrnego medalu z olimpiady w Montrealu w 1976 r. oraz trzeciego miejsca w pamiętnych Mistrzostwach Świata 1974 r. w Niemczech, stanęła drużyna złożona z zawodników z okolicy Miasteczka, która nazwała się „Drużyną Doliny Noteci”.
Mimo upływu lat, zawodnicy trenowani kiedyś przez nieodżałowanej pamięci Kazimierza Górskiego, pokazali wszystkim, ze nie zapomnieli jak się gra w piłkę, a do tego wykazali niezłą formę. Pokonali oni naszą drużynę 6 – 2 !!! Ale nie wynik był najważniejszy. Najważniejsze jest to, że doświadczyliśmy w naszej małej miejscowości, na własnej skórze, że marzenia się spełniają !!! Że jak się coś chce zrobić, jak się pnie do celu, to się uda…. !!!
Idea tego spotkania rodziła się w sercach i umysłach kilku osób od ponad roku, potem, stopniowo, coraz więcej osób zaangażowało się w to dzieło, które ostatecznie nabrało takiego rozmiaru.
Istotne jest to, że w tym dziele byliśmy razem: nasza Parafia, Urząd Gminy, Klub „Noteć”, Koło Gospodyń Wiejskich, nasi strażacy z OSP, liczni darczyńcy (których nowocześnie nazywa się dziś sponsorami, choć myślę, że nazwa DARCZYŃCA jest piękniejsza i oddaje bardziej ducha bezinteresowności !!! Czynić DAR z SIEBIE, ze swojego, nie z tego, co mi zbywa, dzielę się szczerze tym, co mam, co potrafię zrobić, w czym mogę pomóc!!! Sponsor natomiast też daje, ale czasem czegoś oczekuje w zamian, np. reklamy). Darczyńcami są wszyscy, którzy nabyli cegiełkę by pomóc w pracach na naszym cmentarzu, to są Panie, które poświęciły tyle sił i czasu, aby ugościć piłkarzy, aby też kibice z Miasteczka nie odjechali głodni. To również Panie, które upiekły pyszne ciasta do naszej kawiarenki przy boisku. To również wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób pracowali przed, w trakcie i po imprezie (bo sprzątanie po wszystkim jest trudne, ale konieczne). To Strażacy, którzy po całym dniu i wcześniejszej nocy pilnowania boiska, jeszcze tej kolejnej nocy już po meczu, gdy trwała zabawa, musieli pojechać do nocnego pożaru !!! Niezawodni nasi STRAŻACY!!!! (A gasili do rana…) Darczyńcy to też Dominika i Michał, którzy swoją grą i śpiewem podczas zabawy stworzyli super atmosferę, że zabawa przeciągnęła się nieco w czasie. (Trzeba podkreślić, że ten wieczór był bardzo ciepły i sprzyjał tańcom).
Jeszcze raz chcę podkreślić to, co już wspomniałem w ogłoszeniach parafialnych, że oprócz tych wymiernych korzyści (pomoc finansowa dla naszego cmentarza, odnowione boisko piłkarskie, nowe stroje dla drużyny seniorów, odnowione szatnie dla zawodników, siedziska na trybunach itd.) najważniejsze jest to, że mogliśmy się zjednoczyć, być razem. Uśmiechy zadowolenia na buziach starszych i młodszych, życzliwe komentarze były i pozostaną największą nagrodą dla tych, którzy się natrudzili. Dziękuję WSZYSTKIM.

I jeszcze słowo o naszych Gościach. Byłem ujęty ich postawą. Znani nam dotychczas tylko z telewizji czy doniesień prasowych legendarni i sławni piłkarze, okazali się bardzo sympatycznymi i komunikatywnymi ludźmi. Nikomu nie odmówili autografu, zrobienia sobie zdjęcia, porozmawiania. Byli oblegani przez dzieci, młodzież i starszych kibiców. Sami też podkreślali w rozmowach, że zostali tu bardzo życzliwie i ciepło przyjęci. Pan Leszek Ćmikiewicz wspomniał nawet coś…… o rewanżu.
Pierwszy pojawił się w Miasteczku już w piątek (przyjechał pociągiem) pan Jan Domarski, strzelec niezwykle ważnej, bo dającej nam awans bramki w meczu z Anglikami w 1973 r. na Wembley. Potem dojechał samochodem prosto z Francji pan Andrzej Szarmach. Spotkanie z nimi przy kolacji, rozmowy, wspomnienia były przesympatyczne. Noc spędzili w Pensjonacie „Stara Mleczarnia”. Rano dojechał pan Andrzej Strejlau. Kolejni zawodnicy z Krakowa i Warszawy dojechali krótko przed meczem. Trzej wspomniani wyżej Panowie w sobotę około południa nawiedzili nasz parafialny cmentarz, zobaczyli jak postępują prace, bo w końcu mecz był organizowany z myślą o wsparciu tego dzieła. Byliśmy przy grobie Michała Drzymały, chwalili pracujących akurat przy układaniu chodników panów z firmy p. Kazimierza Dziuby. Byli też pomodlić się i obejrzeć nasz kościół, który wszystkich zachwyca.

Inne fakty, typowo sportowe i organizacyjne, zamieścili redaktorzy prasy w swoich tytułach.
Migawka z naszego meczu, która ukazała się w wiadomościach sportowych na antenie Telewizji Polskiej Oddz. Poznań.

Zdjęcia autorstwa Pana Wojciecha Boińskiego i Sławomira Ajsztet można zobaczyć w naszej galerii.

Ks. Błażej Kownacki
proboszcz

ZOBACZ ZDJĘCIA Z TEJ SPORTOWEJ IMPREZY - (Wojciech Boiński)
ZOBACZ ZDJĘCIA Z TEJ SPORTOWEJ IMPREZY - (Sławek Ajszet)