Czerwiec 18 2019 09:29:54
Nawigacja
Strona główna
Linki
Kontakt
Galeria zdjęć
Szukaj
O parafii
· Informacje podstawowe
· Nasz kościół
· Statystyka parafii
· Duszpasterz
Informacje
· Nabożeństwa
· Biuro parafialne
· Ogłoszenia parafialne
Ministranci
· Komunikaty
W SPRAWIE POGRZEBU MICHAŁA DRZYMAŁY

Ś. p. Michał Drzymała
W ub. niedzielę zmarł w Grabównie, pow. wyrzyskiego, po dłuższej chorobie śp. Michał Drzymała, znany wszystkim z prześladowań przez pruskie władze zaborcze.
Śp. Michał Drzymała, który w chwili skonu liczył lat 80, a pozostawił żonę o rok od siebie młodszą, spędził ostatnie lata u syna swego Piotra, inwalidy wojennego, który w starości opiekował się nim, gospodarując na osadzie, przyznanej Drzymale w 1928 r. przez Państwowy Bank Rolny. Pogrzeb śp. Michała Drzymały odbędzie się w czwartek, 29 b. m., o godz. 9.30 w Miasteczku nad Notecią, pow. wyrzyskiego.
Skon śp. Michała Drzymały przywodzi na pamięć żywo obraz z minionych strasznych lat niewoli pruskiej. Historia Michała Drzymały, jest niejako symbolem tej walki, którą z zaborczym rządem pruskim staczał w walce o ziemię polską wypierany z ojcowizny lud polski. Dzieje tej krzywdy, którą wyrządzono Michałowi Drzymale, zna każde dziecko polskie.
Przed 33 laty, w 1904 r. ubogi gospodarz polski pod Rakoniewicami, pow. wolsztyńskiego, chciał na własnej parceli kilkumorgowej zbudować dom własny. Rząd pruski na zasadzie tak zw. noweli osadniczej z 1904 r. odmówił mu prawa pobudowania domu na własnej ziemi, gdyż nie uzyskał zezwolenia osiedleńczego. Prezes rejencyjny nie chciał dać poświadczenia, iż dana osada nie sprzeciwia się celom pruskiej ustawy kolonizacyjnej z 1886 r.
Drzymała pozostał z rodziną bez dachu nad głową. Mimo, że cierpiał, nie uległ pokusom i nie sprzedał z trudem zdobytego kawałka ziemi pruskiej komisji kolonizacyjnej. Odrzucił ofiarowane złoto, dając wiekopomny przykład hartu ducha narodowego ludu polskiego.
Niemcom dał radę. Ponieważ musiał gdzieś mieszkać z rodziną, kupił od cyganów za 350 marek niemieckich wóz na kołach i w tym wozie zamieszkał, nie opuszczając kawałka swej ziemi. Znamienny czyn Drzymały odbił się głośnym echem w całym świecie cywilizowanym. Z różnych stron świata zjeżdżali się dziennikarze, aby obejrzeć ten pomnik hańby pruskiej cywilizacji. Tak w pismach polskich, jak i zagranicznych ukazywały się obrazy „wozu Drzymały” z opisem gehenny, którą przechodził Polak na kawałku własnej ziemi.
Społeczeństwo polskie, współczując głęboko nad losem swego brata, przyszło mieszkającemu w wozie cygańskim Michałowi Drzymale z pomocą. Drogą ofiarności publicznej, za pośrednictwem „Straży”, kupiono bohaterskiemu chłopu nowy wóz, który zbudowano w firmie Dzieciuchowicz i Laube w Poznaniu na Rybakach. Drzymała otrzymał na mieszkanie dla siebie i swej rodziny biało-zielony wóz, do którego wstawił piec, dzięki czemu mógł przygotować strawę i ogrzać ruchome mieszkanie podczas zimy. Doszło do tego, że żandarm pruski był częstym gościem u Michała Drzymały i zabierał mu piec, który mogli mieć i cyganie. Na Drzymałę posypały się grzywny. Nie złamało to dzielnego zucha. Nie chciał płacić grzywien Niemcom i odsiadywał kary. Gdy mu zabierano piec, Drzymała kupował drugi i z wozu nie ustąpił, ani też nie sprzedał Niemcom swej ziemi.
Tak walczył z Prusakami dzielny nasz Michał Drzymała. Nie pomogły żadne zamysły hakatystów. Drzymała przetrwał wszelkie zamysły hakatystów i doczekał się wolnej Polski.
W 1927 r. Sejmik Wojewódzki w Poznaniu przyznał 70-letniemu już wówczas i steranemu walką z Prusakami Drzymale zasiłek roczny.
W 1928 r. Drzymała otrzymał osadę w Grabównie, pow. wyrzyskiego na kresach zachodnich. Stąd w 1928 roku przybył do Bydgoszczy, zaproszony przez Komitet Budowy Pomnika Sienkiewicza na uroczystość poświęcenia pomnika autora „Krzyżaków”. Pamiętamy dobrze tę chwilę, kiedy na stopniach pomnika na oczach wielotysięcznego tłumu Prezydent Rzeczypospolitej Mościcki przycisnął do swojej piersi dzielnego syna ziemi wielkopolskiej. Tu też dokonał po długich cierpieniach żywota uparty Wielkopolanin, który tak zacięcie bronił ziemi, że wzbudził podziw nie tylko u swoich, ale nawet i obcych.
Cześć dzielnemu bojownikowi o ziemię polską! Niech go ta ziemia, którą ukochał tak gorąco, przyjmie do swego łona i utuli na sen wieczny.

KURJER BYDGOSKI, środa, dnia 28 kwietnia 1937, numer 97.
----------------------------------------------------------------

Manifestacyjny pogrzeb ś. p. Michała Drzymały.
Śmiertelne szczątki nieustraszonego Polaka spoczną w mauzoleum wzniesionym tam, gdzie stał jego wóz cygański.
(Od specjalnego wysłannika redakcji „Kuriera Bydgoskiego”.)

Tak się niestety złożyło, że historia ciężkich zmagań o utrzymanie polskości na ziemiach b. zaboru pruskiego mało jest znana Polakom. Pamiętają te czasy starsi Wielkopolanie i Pomorzanie, wie cośniecoś o nich nasza młodsza generacja; w innych dzielnicach znana jest gehenna naszego ludu bardzo mało i jakże często – co odczuwamy bardzo boleśnie – pomniejszana i lekceważona. Niestety nie znaleźliśmy dotąd pióra zdolnego utrwalić dzieje naszych walk, bohaterskich czynów ludu ziemicy piastowskiej, jego hartu niezłomnego i ducha potężnego, nie mieliśmy szczęścia wydać spośród siebie wielkich piewców naszej niedoli, kronikarzy o nieprzeciętnym talencie, pisarzy na miarę nieśmiertelnych, jakich tak licznie rodziły zwłaszcza ziemie wschodnie Rzeczypospolitej.
Tak oto wielkie nasze zmagania, czyny heroiczne, cudne porywy ducha bledną z każdym dniem bardziej na naszych oczach, niespisane, albo spisane nieudolnie, nienależycie wykorzystane, w najlepszym razie spoczywają i pokrywają się kurzem w archiwach. Zamiast pobudzać nowe pokolenia do poświęceń i ofiarności na rzecz Tej, która nigdy nie zginęła i nigdy nie zginie, zachęcać do wzorowania się na ludziach niekiedy małych w hierarchii społecznej, ale tytanów ducha. Te dokumenty niespożytej siły i hartu ciemiężonego przez Niemców ludu polskiego są – o ile istnieją – jakby skazane na zagładę.

Tytan ducha polskiego.
Jednym z największych naszych tytanów ducha, człowiekiem, którego imię ongiś było na ustach Polaków, rozsianych po całym dosłownie świecie, na dźwięk którego rosło serce polskie i zaciskały się pięści, - to skromny chłop polski z Podgradowic w pow. wolsztyńskim, Michał Drzymała. Wszedł on na trwałe do historii jako niezrównany symbol ukochania ziemi ojczystej i nie znającego granic uporu ludu polskiego wobec zakusów zaborcy. Były coprawda czasy, kiedy zapomniano o Drzymale. Przypomniała go sobie Polska dopiero w 1928 r., kiedy nadała mu 60-morgowe gospodarstwo położone w Grabównie, pow. wyrzyskiego. A powinna była wynagrodzić dzielnego Polaka już daleko wcześniej.
I temu oto chłopowi polskiemu, nieustraszonemu synowie ziemi wielkopolskiej, gdy powieki swe, w patriarchalnym wieku, doczekawszy się triumfu Ojczyzny nad ciemięzcą, zamknął na zawsze, wdzięczni Polacy wraz z władzami niepodległej Rzeczypospolitej, wyprawili mu pogrzeb, godny jego zasług i jego wielkości. Odbył się w małej mieścinie nadgranicznej, w niewielkiej odległości od centralnego ośrodka niemieckiego na ziemiach ongiś polskich, miasta rodzinnego wielkiego Stanisława Staszica – Piły.

Eksportacja zwłok z Grabówna do Miasteczka.
Grabówno, duża gmina wiejska, w której ś. p. Michał Drzymała przeżył ósmy dziesiątek swego niestrudzonego żywota, położona jest na szlaku Wyrzysk – Miasteczko Kraińskie, w odległości 5 km. od ostatniego. stąd, z Grabówna, odbyła się też w środę wiecz. eksportacja ś. p. Zmarłego, przeprowadzona przez ks. prob. Feliksa Niedbała i ks. wik. Kałdońskiego. Władzę powiatową reprezentowali starosta wyrzyski Muzyczka, wicestarosta Szczepański i nacz. sekr. Wydz. Pow. Nowak. na granicy miasta do konduktu pogrzebowego przyłączyły się władze miejskie. W ich imieniu hołd pamięci ś. p. Zmarłego złożył nacz. Ślósarski. W kościele parafialnym w Miasteczku ciężką, bogato okutą dębową trumnę ustawiono na wysokim katafalku. Zieleń, kwiaty i drzewka ozdobne stanowiły piękną oprawę dekoracyjną. Duchowieństwo odprawiło uroczyste nieszpory.

Sztandary, wieńce, delegacje.
Nazajutrz rano w spokojnym zazwyczaj Miasteczku zapanował ruch. Z urzędów i domów powiewały sztandary, spowite kirem. Zewsząd płynęła fala ludu polskiego, ciągnęły delegacje z wieńcami i sztandarami. Naliczyliśmy coś 50 wieńców i tyleż sztandarów. Na szarfach złociły się i czerniły napisy, sławiące Wielkiego Bojownika i Nieugiętego Patriotę, a obok nich nazwy urzędów, instytucyj, organizacyj i samorządów, które je ofiarowały. Ciekawiśmy, kto nie zapomniał uczcić zasług wielce zasłużonego obywatela. Czytamy napisy: Poznański Starosta Krajowy, Wielkopolska Izba Rolnicza, Wielkopolskie Tow. Kółek Rolniczych, Prezydent i Zarząd Miejski Poznania, Zarząd Miasta Bydgoszcz, Stronnictwo Narodowe Bydgoszcz, a dalej organizacje społeczne miasta akła, zarządy miejskie, gminy i gromady pow. wyrzyskiego, jak np. Wyrzysk, Nakło, Miasteczko, Mrocza, Sadki,, Wysoka, Białośliwie, Grabówno, Wysoczka, Czajcze, Tłukomy, Mościska, Rudna i Jeziorki Kosztowskie. Widzimy dalej wieńce Kółek Rolniczych Grabówno, Brzostowo i Wysoka, Zw. Powstańców Wlkp. Miasteczko, Zw. Rezerwistów Boałośliwie i Wysoka, Pocztowców, Urzędu Celnego i Zw. Zachodniego z Miasteczka, Och. Str. Pożarna Wysoka, Bractwa Kurkowego z Wysokiej i szkół Miasteczko, Grabówno i Brzostowo. Wśród sztandarów zwraca uwagę okazały sztandar Związku Legionistów z Łodzi. Widzimy mundury Sokołów, Powstańców Wielkopolskich, Rezerwistów, Podoficerów Rezerwy, Legionistów, Młodzieży Katolickiej (męskiej i żeńskiej), Związku Strzeleckiego, kolejarzy, pocztowców, Straży Celnej, Ochotniczej Straży Pożarnej i wiele, wiele innych. Wszystkie delegacje w karnym szeregu ustawiają się na rynku przed pomnikiem Konstytucji 3 Maja. Raport odbiera dowódca dywizji bydgoskiej gen. Chmurowicz. W długim pochodzie delegaci wspinają się na wysokie wzgórze, na szczycie którego dumnie ku niebu wznosi się świątynia Pańska.

Reprezentanci władz i organizacyj.
Kordon policji i strażaków wpuszcza do wnętrza kościoła tylko delegacje oficjalne i poczty sztandarowe. Na honorowym miejscu zasiada reprezentant rządu wicewojewoda Walicki. Obok zajmują miejsca gen. Chmurowicz jako reprezentant Armii, wicestarosta krajowy sen. Dr. Głowacki, kurator Poznańskiego Okręgu Szkolnego dr. Jakóbiec, dyrektor Komitetu Kultury Wsi w Ministerstwie Rolnictwa i Reform Rolnych Włodzimierz Kuphal, pos. Surzyński, prezydent miasta Bydgoszczy Leon Barciszewski, starosta wyrzyski Muzyczka, reprezentanci samorządu gospodarczego, oraz rodzina ś. p. Zmarłego.

Uroczyste nabożeństwo żałobne.
Duchowieństwo w rzęsiście oświetlonym kościele odprawia egzekwie. Zaczyna się uroczysta Msza św. żałobna, w czasie której rodzina ś. p. Michała Drzymały przystępuje do Stołu pańskiego. Śpiewa Chór Kościelny.

Zwycięstwo Drzymały nad potężnym zaborcą.
Na ambonę wchodzi ksiądz-powstaniec Kopczyński z Białośliwia. Ś. p. Zmarły, to najsędziwszy członek tej parafii – mówi zacny kapłan-patriota. Żywot swój długi spędził w trudzie i znoju. Zasłużony jest hołd, który składa Mu nie tylko parafia, ale i ci wszyscy, którzy u Jego trumny reprezentują dziś całą Polskę, Jej Majestat, władzę, urzędy, instytucje, organizacje i społeczeństwo. Jedna myśl i jedno imię sprowadziło wszystkich do kresowego Miasteczka: Michał Drzymała!
I teraz kapłan-powstaniec po kolei wywoływał przed nami wszystkie te wydarzenia, wszystkie czyny i momenty, które razem złożyły się na sławę, jakiej już za życia zażywał Michał Drzymała. Mówił o jego cierpieniach, wierności dla Polski, której nie zdradził za judaszowskie srebrniki, mówił o żandarmach pruskich, o szykanach zaborcy, o karach, które ś. p. Zmarły odsiadywał w więzieniach pruskich i całej gehennie, która jednym tylko była epizodem, na jednym odcinku, tej wielkiej, przeogromnej walki ludu polskiego o odwieczne, nigdy nie przedawnione prawa Polaków do ziemi polskiej. Widomym symbolem tej walki, symbolem, który poruszył cały świat cywilizowany, tylko nie poruszył Niemców, to wóz Drzymały. Ile hartu, ile ducha wymagała ta straszna walka z zaborcą, który zabraniał nam języka ojczystego, tego najdroższego skarbu człowieka na tym świecie, który dziecku polskiemu wytrącał z ręki książkę polską, a usiłował wkładać obcą, co kłamliwie pisała o naszych dziejach, który dzieci nasze katował za polską modlitwę do Boga, który usuwał nam z pod nóg ziemię-rodzicielkę, by oddać ją Niemcom-kolonistom. Oto Golgota, gehenna ludu wielkopolskiego w czasach ciężkich walk z Prusakiem! Dlaczego dotykam ran niezabliźnionych, kiedy nad nami już od dwóch dziesiątków lat świeci słońce wolności? Dotykam, by wykazać, że Bóg wynagrodził tych, co nie ulękli się potęgi pruskiej. Wynagrodził Polską wolną, niepodległą. I dane było ś. p. Zmarłemu doczekać się klęski swoich ciemięzców. Klęski tych, co wyruszywszy na podbój świata, powracali pobici, porażeni. Ś. p. Michał Drzymała doczekał się błogosławionej chwili, kiedy Orzeł Polski rozpostarł swe skrzydła nad ludem polskim. Doczekał się, że opuścić musiał swój kraj ojczysty i ziemię ojców, cesarz który wypędzał Polaków z polskich chat, wygasał polskie ogniska. Szukać musiał przytułku na obcej ziemi człowiek ongiś potężny, co wyrok śmierci podpisał na lud niewinny, lud, którego całym przestępstwem było ukochanie ziemi ojców i dziadów.
Bogu pozostawmy wymiar sprawiedliwości! My zaś, wolni Polacy, wspomnijmy nad drogą tą trumną czasy, w których dokonywaliśmy cudów, czynów wiekopomnych. Dokonywaliśmy ich, bo jednością i zgodą się kierowaliśmy. Pamiętaliśmy, że wroga mamy tak potężnego, iż tylko nierozproszkowani, w solidarnej pokonamy go walce.
Tej zgody bardziej nam dziś potrzeba niż kiedykolwiek. Groźniejszy od wroga zewnętrznego jest dziś wróg wewnętrzny. By jego pokonać, wyzbyć się musimy naszych wad narodowych, naszej niesforności, skłonności do prywaty, niezgody. U trumny Michała Drzymały, tego wielkiego bojownika idei narodowej, ślubujmy dziś wierność Ojczyźnie do ostatniej kropli krwi. Ty zaś, Michale, bądź orędownikiem Polski u Pana Niebios!
Patriotyczne słowa kaznodziei wywarły na słuchaczach potężne wrażenie.

Długi kondukt żałobny w drodze na rynek.
Trumnę ze zwłokami ś. p. Michała Drzymały wzięli na swe barki reprezentanci organizacyj i przenieśli ją na zaprzężony w czwórkę koni chłopski wóz, ubrany w barwy narodowe. Kondukt prowadziło 6 kapłanów z ks. prob. Niedbałem na czele. Grała orkiestra K. P. W. Przed trumną rozwinął się długi sznur delegeacyj z wieńcami i sztandarami, organizacje i młodzież szkolna z miasta i okolicy, oddział honorowy P. W. z karabinami. Za trumną postępowała rodzina oraz reprezentanci władz i organizacyj oraz tłum wiernych przybyłych z bliższych i dalszych stron. Ulicą Piotra Skargi kondukt pogrzebowy udał się na obszerny rynek, gdzie zajechano przed pomnik Konstytucji 3 Maja.

Dekoracja orderem „Polonia Restituta”.
Na trybunę również utrzymaną w barwach narodowych, wchodzi reprezentant rządu, wicewojewoda Walicki.
I Twoja to wielka zasługa – mówi wicewojewoda – że mogłeś spocząć na wolnej polskiej ziemi. Na Tobie uczyliśmy się, na Twym umiłowaniu Polski, na Twej nieugiętej, silnej woli. Tyś budził w nas ducha polskiego, rozsławiał imię Polski na całym świecie.
Michale Drzymało! Twoja to wielka zasługa, że świat cały, stary i nowy, przez Twój wóz widział także niewolną Polskę! Dziś odchodzisz od nas, duch Twój jednak będzie nas krzepił nadal, nas i dzieci nasze!
W imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej wręczam Ci, Michale Drzymało, insygnia kawalera orderu „Polonia Restituta”.
P. wojewoda opuszcza mównicę, podchodzi do trumny na której składa order. Pada komenda” „Prezentuj broń!”. Pochyliły się sztandary. Orkiestra gra hymn narodowy.
Był to najbardziej wzruszający moment podczas wczorajszego pogrzebu.

Piękne słowa gen. Chmurowicza.
Wchodzi na trybunę dowódca dywizji bydgoskiej, gen. Chmurowicz. mówi o świętych dla każdego Polaka bohaterach. Jedni walczyli za Polskę pieśnią, drudzy orężem, inni hartując ducha Narodu, a jeszcze inni nieubłaganym uporem, gorącym przywiązaniem do ziemi ojczystej, jak Michał Drzymała. W imieniu Armii Narodowej, w imieniu zwłaszcza dywizji bydgoskiej, składam Ci hołd i zapewnienie, że ziemia ta polska, o którą tak mężnie walczyłeś, polską, jak była, tak pozostanie na wieki! Mogiła zaś Twa, to dla nas żołnierzy znak widoczny, poza który najeźdźcy puścić nam nie wolno!. Przez długi Twój żywot użyźniałeś ziemię potem, teraz użyźnisz ją prochem! Złożyłeś świadectwo najpiękniejsze, jakie złożyć może człowiek, ukochania ziemi ojczystej i przywiązania do Wiary Ojców! Takich bohaterów czynu, oby w Polsce rodziło się jak najwięcej!
Przemówienie gen. Chmurowicza, piękne w formie i treści, było przecudnym wyznaniem wiary prawdziwego żołnierza polskiego, godnego potomka rycerzy Chrobrego, Łokietka, Jagiełły, Batorego i Sobieskiego.

Drzymała to wzór do naśladowania.
Kurator Poznańskiego Okręgu Szkolnego dr. Jakóbiec, mówił o czynnikach wychowawczych epopei Drzymały, wzoru do naśladowania dla młodzieży i dorosłych, bez względu na stanowisko społeczne. Władze szkolne rozumieją wartość wychowawczą czynu Drzymały. Dlatego historię wozu Drzymały wprowadziły do podręczników szkolnych. W przyszłości ofiarnemu czynowi Drzymały poświęci szkoła jeszcze więcej miejsca i czasu.
Mówca przypomina, jak to w krakowskim Barbakanie, przez który wjeżdżali do miasta królowie polscy, przez długi czas ustawiony był wóz Drzymały. Tu do Barbakanu, do wozu Drzymały, ciągnął lud wiejski z dalekich powiatów Małopolski. Tu uczył się, jak kochać ziemię ojczystą, ziemię przodków, na której ojcowie nasi tak liczne wznosili kościoły.
Pisarze i poeci polscy, jak Prus, Orkan, Tetmajer i inni, wiele pisali o wsi. Drzymała wykazał, że twardy, ofiarny, patriotyczny chłop polski z powieści to nie fantazja literacka, że chłop taki, to rzeczywistość, to prawda. Ta prawda Drzymały, ten żywy przykład nieugiętości ludu wiejskiego, stokroć silniej przemawia do naszych uczuć niż owi chłopi z powieści.
Przykład Drzymały dla młodzieży i przyszłych pokoleń, jest jako wartość wychowawcza wprost nieoceniona. Umysłom i sercom młodzieży imponuje ten prosty chłop, imponuje jego odwaga, imponuje to, że nikogo się nie obawiał, że zadarł z jedną z ówczesnych największych potęg świata, zadarł z wielkim państwem, które głosiło, że prócz Boga nikogo nie obawia się na świecie. Ale nawet Boga nie obawiali się Prusacy. Uchwalali przecież prawa sprzeczne z prawem Bożym. Potęgą Niemiec była policja, żandarmi, wojsko. Prosty chłop polski, ufny w pomoc Bożą, nie uląkł się tej potęgi. Ta odwaga chłopska i jego zwycięstwo nad potężnym przeciwnikiem sprawiły, że Michał Drzymała wyrósł na symbol chłopa wielkopolskiego, któremu nie groźną byli ani policjanci, ani żandarmi pruscy.
W uporze tym ś. p. Zmarłego podpierała Jego małżonka. Wspólnymi siłami mąż i żona bronili ziemi ojczystej. Szła z nim ramię przy ramieniu, w doli i niedoli. Piękny to wzór dla dziewcząt polskich, gospodyń naszych.
Doczesne szczątki ś. p. Michała Drzymały pochłania dziś ziemia polska. Duch Jego jednak pozostanie wśród nas i promieniować będzie po wieczne czasy!

Koledzy rolnicy żegnają wielkiego chłopa.
W imieniu Wielkopolskiej Izby Rolniczej i kolegów po pługu żegnał ś. p. Zmarłego p. Wróblewski. Prezes Wielkopolskiego Tow. Kółek Rolniczych i urzędujący prezes Tron. Ludowego p. Mikołajczyk, mówił o ś. p. Zmarłym jako o bojowniku o prawa ludu polskiego. Rolnik polski, jak za pługiem, tak i w życiu, zawsze kroczy naprzód, choć wiatr w oczy dmie. Dla chłopa polskiego Michał Drzymała będzie zawsze świetlanym drogowskazem, będzie dowodem, że wytrwałości i uporu chłopskiego nikt nigdy nie jest w stanie złamać.
Przyrzekamy Ci, Michale Drzymało, że krzywd Twoich, które były i naszymi krzywdami, nie zapomnimy! I Przysięgamy, że w przyszłości żaden najeźdźca rolnikowi polskiemu warunków bytu dyktować nie będzie!
W imieniu tych, którzy w czasach zaborczych nie pługiem, lecz piórem walczyli o wolność Polski, tj. dziennikarzy, przemawiał red. Powidzki z Poznania.
Nacz. Motyliński mówił w imieniu Wielkopolski. Ci, którzy tak uporczywie walczyli o wolność gospodarczą, jak walczył Drzymała, walczyli również o wolność polityczną Polski. Miasto i wieś jednakową, jednomyślną i jednozgodną wówczas toczyły walkę. Dzięki tej idealnej współpracy miast i wsi osiągnięto wspaniałe rezultaty.

O mauzoleum w Podgradowicach.
W imieniu Polskiego Związku Zachodniego pos. Suszyński przypomniał, że dzięki czynowi Drzymały wieść o nieprzedawnionych prawach Polski do bytu niepodległego dotarła na najdalsze krańce świata. Uprawniony ten protest dziedzica ziemi piastowskiej wstrząsnął sumieniem świata cywilizowanego. Miliony Polaków z czynu tego czerpały siłę i ducha. Jak świat zapamiętał sobie ten barbarzyński czyn pruski, najlepszym dowodem Ameryka w latach wojny światowej. Gdy Stany Zjednoczone wypowiadały Niemcom wojnę i uzasadniały ją koniecznością walki z barbarzyństwem pruskim, przypomniały sobie sprawę Drzymały i ją wtedy wysuwały jako aktualny argument za przystąpieniem Ameryki do wojny.
Jest życzeniem społeczeństwa ziem zachodnich – oświadcza pos. Suszyński – aby Michał Drzymała powrócił do swoich Podgradowic, powrócił na miejsce, gdzie Prusak nie pozwolił mu wznieść dachu nad głową i spoczął tam w wspaniałym mauzoleum. Jest życzeniem, aby Michał Drzymała na to miejsce historyczne powrócił jako triumfator, aby stanął widomy znak zwycięstwa sprawiedliwości Bożej nad nieprawością ludzką. To mauzoleum będzie równocześnie ostrzeżeniem, groźnym memento dla tych, którzy w swym zaślepieniu chcieliby się na nas rzucić. Myśl ta, w co usilnie wierzymy, rychło znajdzie gorliwych realizatorów.
Przemówił jeszcze krótko poznański wicestarosta krajowy i prezes Związku Powstańców Wielkopolskich sen. dr. Głowacki, poczem trąbką wezwano kondukt żałobny do dalszej drogi na cmentarz.

Na cmentarzu.
Z góry cmentarnej, jakby kopcu usypanym na cześć bohatera ziemi polskiej, roztacza się piękny widok na całe w dolinie położone miasteczko. Tu duchowieństwo odprawiło modlitwy, poczem w imieniu zorganizowanych rolników pow. wyrzyskiego żegnał swego członka ks. prob. Glatzel z Krostkowa. Mówił o ś. p. Zmarłym, jako wzorowym rolniku. Człowiek niezwykle skromny o blaskach i cieniach, wadach i zaletach wspólnych Narodowi Polskiemu, w jednym był nadzwyczaj wielki: w miłości i ukochaniu ziemi ojczystej. Należał do tych, którzy modlili się: „Boże, daj mi kawałek własnej ziemi!”, aż ziemię tę posiadł. Pracując na roli, czuł się współpracownikiem Pana Boga w rzeźbieniu przyrody, z niej czerpał chleb tę podstawę życia doczesnego. Był pożytecznym członkiem tej wielkiej masy chłopskiej, która w Polsce jest jednym z żywiołów, elementów. Ta ziemia dziś wzięła Go w swe ramiona, przygarnęła do łona, przytuliła do snu wiecznego.
I znowu oddział honorowy sprezentował broń, pochyliły się sztandary, chór odśpiewał „W mogile ciemnej”, uczestnicy żałobnej uroczystości uklękli do ostatniej modlitwy – i na wysokim wzgórzu kresowym wyrosła nowa mogiła – mogiła człowieka, który już za życia przeszedł do historii, stał się legendą, jedną z najpiękniejszych w dziejach niewoli ludu wielkopolskiego.

Ostatnie chwile Michała Drzymały.
Przedstawiciele władz, instytucyj i organizacyj z wicewojewodą Walickim na czele złożyli jeszcze na ręce pogrążonej w smutku wdowie Józefie wyrazy współczucia. Wierna towarzyszka życia i trudów bohaterskiego Wielkopolanina opowiada o ostatnich chwilach ś. p. Zmarłego. Od kilku lat był obłożnie chory. Cierpiał na ciężką przepuklinę (rupturę). Ostatnio już nie przyjmował pokarmów. Sterany 80-letni starzec – jak opowiada wdowa – utrzymywał się przy życiu „gorzką wódką i mlekiem”. Tak nakazał lekarz! – dodaje. W ostatnią niedzielę przed skonem, w czasie nabożeństwa, czytał jeszcze Ewangelię św. W południe już zaczął tracić przytomność. O 5 po poł. już nie żył. Umarł bardzo lekko – kończy p. Drzymałowa, 79-letnia dość rześka jeszcze i żywo powiadająca staruszka. Ksiądz był i wszystko było jak należy!
W organizacji uroczystości pogrzebowych zasłużyli się m. in. starosta wyrzyski Muzyczka i burmistrz Miasteczka, zasłużony powstaniec Ziarnek. Straż porządkową pełniła miejscowa Ochotnicza Straż Pożarna oraz policja. Oddziałami P. W. dowodził komendant obwodowy P. W. mjr. Pawłowski z Bydgoszczy.

Prawdziwa konsolidacja narodowa.
Jak Polska długa i szeroka wszędzie już organizują się komitety ku uczczeniu chłopa-patrioty, którego nazwisko stało się symbolem twardej, zawziętej nieustępliwości w walce o zagon ojczysty. T. C. L. rzuciło hasło ufundowania bibliotek im. Michała Drzymały. Na cel ten przeznaczone będą wpływy ze zbiórki na Dar Narodowy 3 Maja. W innych miastach np. w Gdyni wysunięto projekt nazwania jednej z ulic miasta ulicą Michała Drzymały. Gdynia dziś już rozpoczęła zbiórkę na nagrobek dla Drzymały. Poznań przystępuje do utworzenia komitetu celem wzniesienia okazałego pomnika-mauzoleum w Podgradowicach, dokąd w triumfalnym pochodzie, przez główne miasta polskie przewiezione być mają doczesne szczątki ś. p. Michała Drzymały. Na cel ten społeczeństwo polskie hojnie posypie ofiary, byle komitet składał się z reprezentantów wszystkich warstw i ludzi różnych przekonań politycznych. Tu nastręcza się najświetniejsza okazja do prawdziwej konsolidacji narodowej, takiej konsolidacji, jakiej byliśmy świadkami na wczorajszym pogrzebie w Miasteczku.

Bydgoszcz nie może pozostać w tyle.
Wierzymy, że w uczczeniu zasług ś. p. Michała Drzymały nie pozostanie w tyle zawsze narodowo czująca Bydgoszcz, zwłaszcza, że włodarzem naszym jest człowiek, który czasy Drzymały przeżywał bezpośrednio. P. prezydent Barciszewski bowiem, jeszcze jako młodzieniec, gdy w Berlinie gruchnęła rozgłoszona przez prasę wieść o wozie cygańskim w Podgradowicach, wyruszył tam wraz z 30 młodymi Polakami berlińskimi. Do dziś żywo przed jego oczyma stoi tragedia twardego chłopa podgradowickiego, na teren którego dotarł wówczas z trudem. Żandarmi pruscy bowiem wyłapywali już w Rakoniewicach zjeżdżających zewsząd Polaków. Wycieczkę berlińską, w której brał udział p. prezydent Barciszewski, żandarmi przetrzymywali, spisując z jej uczestnikami protokóły, przez 6 godzin.
Na początek niechajże Bydgoszcz uczci ś. p. Zmarłego chociażby ulicą Jego imienia. Zwłaszcza, że żywo związana jest z tą historyczną postacią. Pamiętamy do dziś wzruszającą chwilę przed pomnikiem Sienkiewicza, w dniu jego odsłonięcia. Drzymała, na stopniach pomnika, przedstawiony Prezydentowi Rzeczypospolitej Mościckiemu, schylił się kornie, by ucałować rękę reprezentantowi Majestatu Rzeczypospolitej. Prezydent Mościcki szybkim ruchem nie dopuścił do tego. Sam go objął w ramiona i na czole Drzymały złożył symboliczny pocałunek wdzięczności dla jednego z największych współtwórców wolnej, niezawisłej Polski.

Kazimierz Małycha.

KURJER BYDGOSKI, sobota, dnia 1 maja 1937, numer 100.


Czytelnia parafialna
· O czytelni
· Z historii parafii
· Kroniki
· Parafialne archiwum
· Miasteczko i okolice
· Z dawnej prasy
· Kalendarium
· Dawne prawo
Losowa fotka